sobota, 3 września 2016

Ma w sobie coś więcej...

Książka o niezwykłej tematyce. Powieść lubiąca grać na uczuciach czytelnika. Doskonale wykreowany świat przedstawiający nam nowe oblicze stworzeń, które znamy na przykład z „Hobbita”. Jedna dziewczyna o zniewalającym głosie, jeden książę. Wydarzenie, które połączy ich losy w jeden i sprowadzi zagładę. Miękkie serca zawsze przegrywają, a miłość jest kiepskim doradcą.


Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć.

Ludzie zawsze żywią urazę do tych, którzy mają więcej od nich.


Czyny są ważniejsze niż słowa.







Zacznijmy recenzję od tego, że nie polecam czytać opisu z tyłu. Jest tam moim zdaniem dość duży spoiler, który  sprawia, że emocje podczas czytania spadają. Cécile mieszka z rodzeństwem i ojcem na wsi. W domu swoich siedemnastych urodzin jej życie ma się zmienić całkowicie. Dziewczyna ma wyprowadzić się do miasta i zamieszkać z matką, która jest światowej sławy śpiewaczką. Główna bohaterka zawsze marzyła, by występować na wielkich scenach i koncertach. Jej marzenia są na wyciągnięcie ręki, jednak los dziewczyny nie jest tylko i wyłącznie w jej rękach. Zostaje porwana i trafia do miasta pod gruzami Samotnej Góry. Przepowiednia mówi, że związek dwóch osób będzie miał moc, by złamać klątwę i przywrócić trollom ich dawną potęgę. Cécile  przez przypadek zostaje wplątana w świat skomplikowanych intryg politycznych. Tristan, jej mąż, jest zimny, obojętny. Król naciska, by jak najszybciej pojawił się potomek. Jak dwójka młodych ludzi poradzi sobie w tak trudnej sytuacji? Czy znajdą odnaleźć ścieżkę miłości i szczęścia?



Trolle w tej pozycji zostały przedstawione w zupełnie nieoczekiwany przeze mnie sposób. Przede wszystkim są niezwykle inteligentne, potężne i nieziemsko piękne. Szczególnie to ostatnie określenie ma ogromne znaczenie. Nie myślcie jednak, iż jest to tylko prosta opowiastka o miłości. Ta powieść ma o wiele, wiele głębsze przesłanie, co nie zdarza się często. Mamy to taki drobny powtarzalny wątek. Chodzi mi o to, że główni bohaterowie próbują zmienić świat na lepsze. Nie oszukujmy się, ten wątek powtarzalny jest we większości książkach, ale jest to sprawdzony przepis na bestseller. Czemu autorzy tak często stosują ten wątek? Moim zdaniem może chcą nam, czytelnikom, pokazać, że zawsze warto walczyć o wolność, równość. Właśnie przez tego typu powieść można bardzo łatwo ukształtować charakter czytelnika, przynajmniej tak jest w moim przypadku. Kiedy widzę niesprawiedliwość to nauczyłam się z nią walczyć, jeszcze kilka lat teamu nie wykonałabym najmniejszego ruchu. W takich chwilach przypomina sobie, jak bardzo podziwiam odważnych bohaterów z moich ulubionych książek. To właśnie oni sprawili, że nie boję się wyjść przed szereg. Kiedy  bałam się wspiąć na Kościelec, przypomniałam sobie wszystko, co dokonała Celaena. Pewnie się w tym momencie uśmiechacie, myślicie, że jestem jakąś małą dziewczynką. Każdy w swoim życiu musi znaleźć jakiś sposób na strach. Moim są książki, a dokładniej ich wspaniali bohaterowie. Cécile,  z czystym sercem, mogę dodać do listy bohaterek, które w dużej mierze wpłynęły i w przyszłości wpłyną na mój charakter, moje decyzje. Nie jest bohaterkom, która kiedy pojawia się  niebezpieczeństwo ucieka, nie… Ona staje na wprost niego i uśmiecha się szeroko, walczy z nim. Dla niej walka nie kończy się po pierwszej porażce, czy nawet po trzeciej. Walczy dopóki nie osiągnie swojego celu, właśnie takich bohaterek trzeba więcej. Śmiałych, walecznych, odważnych, takich, które będą dla nas wzorem. Przejdźmy teraz do postaci Tristana. Jest to bohater, który odznacza się niezwykle bystrym umysłem, wszystkie jego decyzje są przemyślane, jednak jego żona zamienia to zmienić. W jego poukładane życie wprowadza trochę spontaniczności, a przede wszystkim uczucia. Nie bójcie się, nie ma tu kolejnego wątku miłosnego, nawet gdyby takowy istniał, nikt nie miałby szans z księciem trolli. Świat w tej książce zrobił na mnie ogromne wrażenie, nie pamiętam, kiedy ostatnio nie mogłam się oderwać od książki w takim stopniu. Pochłonęłam tą pozycję w dwa dni i już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie kontynuacja, a wydaje mi się, że będzie jeszcze lepsza niż pierwsza część. Wątek magiczny jest cudowny.

Przejdźmy teraz do również bardzo ważnego aspektu. W książce jest bardzo silne zarysowany motyw miłość. Autorka pokazuje nam, jak wiele potrafimy zrobić dla osoby, którą darzymy wyjątkowym uczuciem. Nie objawia się to w licznych scenach  pocałunków, czy innych tego typu scen. Objawia się to w czynach wiele większej wagi. Nie zdradzę Wam nic więcej, byście jak najwięcej radości zaczerpnęli z tej pozycji.

Czujecie się zachęceni?


4 komentarze:

  1. Cóż, ja tam czuję się zachęcona, ale trzeba przyznać, że nie potrzeba mi było za wiele, bo książka od jakiegoś czasu leżakuje na mojej półce - choć zdecydowanie sprawiłaś, że mam ochotę niedługo po nią sięgnąć :D.
    Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe, że się czepiam (to w dobrej wierze, naprawdę!), ale może tak troszeczkę więcej akapitów w recenzji? Podoba mi się to, co piszesz, jednak zdecydowanie lepiej czytałoby się podzielone na sekcje i wyjustowane od lewej do prawej :).
    Całusy,
    Ola :)

    zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się zachęcona i to nawet bardzo.
    Mam ją na półce i nie mogę się doczekać, aż przyjdzie kolej na nią i dorwę ją w swoje ręce, bo temat trolli w nowej odsłonie może być miażdżąco dobry :D
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Porwana pieśniarka" jest miażdżącą dobra. Zabierz sie za nią jak najszybciej:).

      Usuń