
Eliminuje się.
Przyroda zawsze miała i ma ogromna moc. W świecie nastoletniej Grace zimno decyduje o wszystkim. Główna bohaterka jako dziecko została zaatakowana przez watahę wilków. Głodne zwierzęta znalazły w jej osobie możliwość na przetrwanie. Śmierć już czekała u bram. Jednak pojawił się on. Żółtooki wilk. Każdej zimny, od czasu ataku, czuwa nad bezpieczeństwem nastolatki. Gdzie się podziewa latem? Kto jest odpowiedzialny za śmierć kolegi ze szkoły Grace? Jaką tajemnicę skrywa sama dziewczyna?
Żółte oczy w moich snach, które obserwują
każdy mój krok.
Jego oddech na moim karku wywołujący przyjemny dreszcz.
Jego
rozpaczliwe wycie w moich uszach.
Jego imię na moich ustach.
Jego twarz przy
mojej.
Jego oczy wpatrzone we mnie..
Czytałam, a
raczej kończyła, „Drżenie” podczas wakacji w górach. Trudno pogodzić górskie
wycieczki z wędrowaniem po świecie słowa pisanego. Może wiecie, że wspinaczki
górskie to moja druga pasja. Góry to idealne
miejsce na czytanie takiej powieści. Motyw lasu i wilków sprawił, że wędrując
po polskich Tatrach, czułam się, jakby przeniosła się w świat stworzony przez
autorkę. Wyobrażałam sobie, jak mieszkam blisko lasu i wymykam się z domu na nocne
spacery po lesie.
Pewnie każdy
czytał albo oglądał „Zmierzch”. Nikomu taki trójkąt miłosny, jak
Edward+Bella+Jacob, nie jest obcy. Po co takie wątki w książkach? Moim zdaniem
jest to dobry sposób, by jeszcze bardziej emocjonalnie zaangażować czytelnika w
akcje powieści. Trójkąt miłosny ma sprawić, że jednej postaci będziemy
kibicować, kochać ją, być w jej fandomie, a drugiej nienawidzić. Jego zadaniem
jest wciągnięcie nas w wir wydarzeń, przeżywanie każdej strony w indywidualny
sposób. Jednak tutaj nie mamy do czynienia z czymś takim. Autorka przedstawia
nam miłość dwojga nastolatków.
„Drżenie” to pierwsza cześć bestsellerowego
cyklu dla młodzieży. Mimo że, mam już prawie 16 lat naprawdę spodobała mi się
ta pozycja. Od razu zaznaczam, iż chcę przeczytać kolejne tomy, jednak jest
jeden problem. Pewnie znacie to uczucie, gdy wydawnictwa zmieniają okładki
książek, a obecnie nigdy nie mogę znaleźć „Niepokoju” w starym wydaniu. Jednak
chyba będę musiała zrezygnować z całej pięknie wydanej trylogii w starych
okładkach, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się akcja.
Maggie
Stiefvater nie stworzyła nic innowacyjnego. W swojej książce przedstawiłam nam
kolejną niezwykłą historię miłosną, ale czy tylko? Duży nacisk kładzie również
na ból utraconej tożsamości, na to , jak łatwo zgubić swoje prawdziwe „ja”. Pokazuje,
jak wiele w naszym życiu jest zależne od innych, od rzeczy, na które nie mamy
wpływu.
Jeżeli
przeczytaliście chociaż jedną moją recenzje( na co skrycie liczę), wiecie, iż
nie lubię, kiedy wątek miłosny przeważa nad akcją. W tej historii zabrakło mi
trochę zwrotów akcji, z tego powodu czuję lekki niedosyt. W pierwszej części
autorka nakreśliła nam zasady funkcjonowania świata wilków. Zostawiła nam wiele
pytań, na które jeszcze nie poznaliśmy odpowiedzi. Właśnie z tego powodu mam
przeczucie, że kolejne części będą jeszcze lepsze.
Książki są bardziej prawdziwe, jeśli czyta się je na zewnątrz.
Główni
bohaterowie są cudowni. Zazwyczaj nie mam problemu z głównymi bohaterkami( no
może oprócz Tris). Grace bardzo pozytywnie
mnie zaskoczyła. Swoją walecznością, śmiałością, odwagą wywalczyła sobie
miejsce na mojej liście ulubionych bohaterek. Wiedziała, czego chce i z uporem
dążyła do celu, pomimo tego, że nie miała najmniejszego oparcia w najbliższej
rodzinie.
Sam jest
wykreowany na bardzo grzecznego chłopca. Dopiero pod wpływem Grace zaczyna
otwierać się na świat. To właśnie główna bohaterka pomaga mu walczyć z demonami
przeszłości, koszmarami, które go nawiedzają. Sam jako małe dziecko doświadczył
wielkiego ludzkiego okrucieństwa. Taka jest nasza natura, niszczymy wszystko,
czego nie rozumiemy.
Według mnie
małym minusem tej powieści są słabo zarysowani bohaterzy drugo i
trzecioplanowi. Moim zdaniem każdy z nich ma swoją historię, którą trzeba
wnikliwiej przedstawić.
Książka nie wywołała u mnie efektu wow. Była bardzo lekka, idealna na letnie dni, strony rozpaczliwe mi uciekały i sama nie wiedziałam, kiedy tak szybko skończyłam czytać. Według mnie Maggie Stiefvater stworzyła coś bardzo podobnego do "Zmierzchu". Po prostu zamieniła wampira na wilka...
Ty wolisz akcję niż wątki miłosne. Ja na odwrót. Skoro mimo wszystko jesteś zachwycona tą książką, to ja powinnam być tym bardziej. Już dopisuję ją do swojej listy.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, pozdrawiam ;)
Usuń